czwartek, 9 kwietnia 2015

Pierwszy rozdzialik- Kinga

Nastał następny, zwykły dzień. Jak co dzień zmagamy się z tym co kochamy. Jazda konna to coś więcej dla nas niż zwykły sport. Pierwsze promyki słońca wpadły przez otwarte okno do mojego pokoju. Przetarłam oczy i głooośnooo ziewnęłam. Wokoło cwirkały ptaki. Wstałam z łóżka. 
-Dzisiaj jest wielki dzień. Muszę się przygotowac. - Spojrzałam na kalendarz. Tak to dzisiaj. Pomyślałam. Otworzyłam szafę i ubrałam mój najlepszy komplet do jazdy konnej. Uśmiechnęłam się do lustra. Fryzurę mam spoko. Ubiorę kolczyki i zajmę się Pieszczochem. Dużo myślałam o dzisiejszym wyjeździe. Wyszłam z pokoju. Pomalutku dotarłam do kuchni by nikogo nie zbudzic. Jak się okazało rodzice już nie spali. 
- Kochaniutka zjedz coś. Przed wyjazdem musisz miec siły. - Za stołu powiedziała mama. Przewróciłam tylko oczami i spojrzałam na stół. Tosty...Mniam...Jakie pyszne...Ale nie! Muszę iśc do Pieszczocha! 
- Nie jestem głodna, chociaż to wygląda bajecznie, Idę do stajni uporządzic Pieszczocha. - 
-No dobrze, ale uważaj. Za dwadzieścia minut wyruszamy. Przygotuj przyczepę. - w tym samym czasie wyszłam z domu przez drzwi frontowe. Jednak cofnęłam się po buty. Sięgnęłam po czarne kozaki i pobiegłam przez pole do stajni. Wiatr wiał mi w włosy. Wszędzie pył kwiatów wpadał mi w oczy. Jednak cieszyłam się z tej pięknej wiosny. Przebiegłam kawałek i dobiegłam do starej, drewnianej stajni. Otworzyłam bramkę i weszłam do stajni. W ostatnim boksie czekał na mnie angielski ogier. Na mój widok stanął dęba i tak głośno parsknął że w stajni odbiło się echo. Natychmiast otworzyłam jego boks i wyprowadziłam go na padok. 
- No Pieszczoch, musimy się przygotowac. Dziś nasz wielki dzień. - poklepałam rumaka po szyi i osiodłałam go. Piękne czarne siodło zsuwało się z grzbietu konia więc dobrałam inne, ale również czarne. 
[w budowie]
CDN









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz